Dla Księdza Jacka – chór.

Wielu z nas wciąż ma w pamięci uroczystości pogrzebowe Ks. Jacka Kochańskiego. Z rozdartych smutkiem rozstania serc płynęła piękna modlitwa. Pragniemy w tym miejscu przytoczyć wspomnienia i podziękowania od duchowych dzieci Księdza Profesora.

My, chórzyści, żegnamy dziś najważniejszego członka naszej chórowej rodziny. Najważniejsza osoba w rodzinie pełni kilka funkcji. Po pierwsze, spaja, jest gwarantem jedności. Ksiądz Jacek przez kilkadziesiąt lat prowadził nasz chór, jednocząc w nim cztery pokolenia. Wytrwale i nieustannie zabiegał o to, żebyśmy po prostu przychodzili na próby. Choć często się nie chciało.

Ale Ksiądz Jacek miał swoje sposoby. Wszyscy pamiętamy chociażby listy, które pisał do nas w każdą sobotę. Sam je pisał i sam dostarczał. Jeszcze parę lat temu objeżdżał na rowerze całe Wielgowo, Sławociesze i Zdunowo, aby móc każdemu wręczyć kopertę z listem i osobiście zaprosić na niedzielną próbę i śpiewanie podczas Mszy Świętej. Myślę, że jeszcze wtedy niewielu z nas rozumiało Jego wyjątkowość. Ksiądz nie kazał nam w próbach uczestniczyć, jak powinien kazać dyrygent. Ksiądz każdego z nas na próby zapraszał. Każdego traktował indywidualnie i wyjątkowo. Wtedy wydawało się nam to zwyczajną codziennością. Dziś nam tego brakuje…

Drugą funkcją najważniejszej osoby w rodzinie jest przewodnictwo. Ksiądz Jacek dla wszystkich nas był przewodnikiem i nauczycielem. A to co najważniejsze przekazał nam nie słowami, ale swoim życiem. Pokazywał nam jak kochać Boga i ludzi, nauczył nas miłości do muzyki, kształtował nasze postawy życiowe, uczył nas wytrwałości, skromności, pokory, a przede wszystkim pokazał nam, jak czerpać radość ze służenia drugiemu człowiekowi.

I wreszcie – najważniejsza osoba w rodzinie kocha bezwarunkowo. Tak jak przez całe życie kochał nas Ksiądz Jacek. Ze wszystkich ziemskich przedmiotów naprawdę potrzebował tylko skrzypiec. Wszystko pozostałe darował innym. A dla dzieci, które zawsze do niego lgnęły i które darzył szczególnym rodzajem miłości, zawsze miał kieszenie pełne cukierków.

Kochany Księże Jacku – byłeś naszym przyjacielem, nauczycielem i ojcem. Dziś czujemy się osieroceni. Ale wiemy od Ciebie, że należy ufać Panu. Dlatego ufamy. I dziękujemy Bogu za to, że ze wszystkich miejsc na świecie, do których mógł Cię posłać, wybrał właśnie Wielgowo. Dziękujemy Mu za to, że pozwolił nam być z Tobą przez tyle długich lat. Czujemy się wybrani i wyróżnieni. Nie zmarnujemy tego. Choć nie będziesz z nami ciałem, wiemy, że będziesz z nami duchem. Pozostają nam Twoje wspaniałe opracowania muzyczne naszych pieśni. W nich zawsze będziemy czuć Ciebie. Tak jak nas uczyłeś, chcemy się modlić poprzez muzykę. I choć dzisiaj głosy nam się załamują i zanikają, a smyczki odmawiają posłuszeństwa, to najczyściej śpiewają nasze serca. A łez się nie boimy, bo wiele razy widzieliśmy, jak dyrygując, ocierasz łzy wzruszenia.

Dziękujemy też Panu Bogu za Księży, Twoich współbraci, którzy byli z Tobą i nieśli Ci pomoc w ostatnich latach i miesiącach Twojego życia.
Kochany Księże Jacku – swoje sobotnie listy do nas często kończyłeś formułą: „Całym sercem oddany i wdzięczny – Wasz Ksiądz Jacek”. Dziś my mówimy Tobie: „Całym sercem oddani i na zawsze wdzięczni – Twoi chórzyści”.

Top